Dlaczego stare gry dostarczały więcej rozrywki niż współczesne gry?

Dlaczego stare gry dostarczały więcej rozrywki niż współczesne gry?

Wielu starszych graczy zapewne pamięta, te długie nocki spędzone wśród znajomych podłączeni do jednego routera, a niekiedy bezpośrednio grając na jednej konsoli. Te godziny sprzeczek, czy ustawianie kolejności rozgrywki, a nawet decydowanie jakie postacie są „zakazane” w rozgrywce.

Czasy kiedy laptopy nie były popularne, wręcz nie było ich na rynku. Czasy kiedy kafejki internetowe królowały w interakcji społecznej między graczami bo nie każdy posiadał internet w domu. Ten charakterystyczny sygnał łączenia modemu do linii telefonicznej i nikt nie mógł wtedy dodzwonić się. A chwile wcześniej, czasy kiedy ołówek służyć do czegoś więcej niż tylko rysowania.

Choć zmiany wystąpiły, w kilka lat, ileż to radości płynęło ze spotkań ze znajomymi spędzając tak jak teraz przy xbox czy playstation grając na amiga, czy commodere, później pegasus. Te nocowania u znajomych albo nauki wspólne, które poświęcało się na gry.

Czasy kiedy strategie królowały w grach (starcraft, warcraft), kiedy Polski dystrybutor, nie potrafił spolonizować gry, a piraci na stadionie dostarczali często wersję z napisami lub „z dubbingiem” o dość charakterystycznym akcencie.

Były to pamiętne czasy, gdzie widok grupki dzieciaków idących przez osiedla z komputerami na plecach, czy pod pachą nie dziwił.

Szkoda, że wtedy nie było taxi bagażowego w Warszawie. Taksówkarze odmawiali Nam wielokrotnie podrzucenia na drugi koniec osiedla całego sprzętu.

Tak z perspektywy czasu wspomnienia z tych lat znacznie bardziej doceniają wartość samej rozgrywki , choć szczegółów postaci nie dało się zauważyć w kilku bitach. Niemalże posiadamy wiele odczuć sprzecznych ze sobą. Z jednej strony pamiętamy tą pixelozę, która ma być Naszym bohaterem, a z drugiej Nasza wyobraźnia upiększa ten widok do bardzo realnych „ten kwadrat czerwony to krew!”.

Tak teraz gry stawiają na bardzo realną grafikę i mechanikę, ale nie odczuwa się już tego dreszczyku co kiedyś. Gry łatwiej się „nudzą” i choć często pamiętamy „te trudne gry” w cale nie były trudniejsze od współczesnych.

Dlaczego jest tak różnica?

Czy to z powodu większego wyboru gier? Czy może z powodu wieku? Dlaczego tak często wspominamy „dobre stare czasy”?

Pierwszą moją myślą było, że kiedyś nie było takiego wyboru. Gry w Polsce było trudno dostępne z legalnego źródła bo wiele gier nie wychodziło w Polsce, albo wychodziła po kilku latach. Ale zawsze istniał sposób by zdobyć grę i w nią zagrać. Stąd taki powód wydaje się mało realny.

Im starszy tym mniej się chce grać? Na pewno nie u wszystkich, chęć odbycia sesji w CS’sa, czy szybki mecz w strategię nawet osoby po 30+ mają. Często sięga się po gry, które znamy dobrze i ciągle dobrze się bawimy choć grafika uległa poprawie.

Więc jaka jest różnica między dzisiejszymi czasami, a latami 90?

Wtedy znaliśmy większość na żywo. Razem wchodziliśmy do kafejki, wręcz często umawialiśmy się na odpowiednią godzinę. Wszyscy gracze byli znajomymi, z którymi spędzaliśmy czas grając w piłkę, kosza, czy inne rozrywki. Dziś sporo graczy jest na drugim końcu globu i brakuje takiej styczności i rozmów o tym poza grą.

Dla młodych graczy jest to normalne, ale dla starszych jest to dość duży przeskok w interakcji międzyludzkiej. I wg mnie główna przyczyna przyjemności z grania.